Czwarta odsłona GTA to powrót do Liberty City jako Niko Bellic, jugosłowiański imigrant, weteran wojny bałkańskiej, który poszukuje dwóch dawnych kompanów z oddziału. We trójkę są jedynymi osobami, które przeżyły zasadzkę, a któryś z nich zdradził resztę kompanów. Niko szuka zemsty.
Ogólnie gra, pod względem graficznym, interfejsu, i ogólnego schematu rozgrywki, jest bardzo podobna do GTA 3, GTA Vice City i GTA San Andreas. Na szczęście zrezygnowano z konieczności biegania na siłownię. Wyeliminowano również poziomy umiejętności używania pojazdów i broni. Zostały niestety poziomy kontaktów z różnymi osobami, ciągłe telefony od nich z propozycjami wyjścia na bilard, kręgle, randki, picie itp, były bardzo denerwujące i całkowicie je ignorowałem.
Gra na padzie pozwala na włączenie opcji automatycznego celowania co znacznie ułatwia rozgrywkę. Ogólnie używanie wszelkiego rodzaju broni jest bardzo proste i przyjemne. Prowadzenie pojazdów początkowo sprawia dużo problemu, ścinanie lamp i pieszych przy każdym zakręcie to norma, jednak po jakimś czasie można się przyzwyczaić i płynnie wykonywać wszystkie manewry nawet przy dużych prędkościach. Jedna z pierwszych misji wymagała uczestnictwa w wyścigu sportowym samochodem, jeżdżąc po chodnikach zamiast po drodze nie mogłem nawet dogonić przeciwników, pod koniec, gdy wróciłem do tej misji, od razu dojechałem do mety pierwszy pozostawiając w tyle całą resztę. Prawdopodobnie podobnie było by z helikopterami, niestety zbyt mało czasu im poświęciłem i latanie nimi było dość kłopotliwe.
Ogólnie fabuła jest bardzo ciekawa i wciągająca, a misje, mimo ich dużej ilości, zachowują za każdym razem oryginalność i nie są męczące. No może poza ostatnią misją, do której wyjątkowo musiałem podchodzić chyba z dziesięć razy ;) Cała rozgrywka zajęła mi 33 godziny i ukończyłem grę zaledwie w 60%, gdyż nie chciało mi się szukać wszystkich gołębi, samochodów dla dilera, kończyć wszystkich rajdów czy też innych głupawych wyzwań.
Ocena: 4/5
Ogólnie gra, pod względem graficznym, interfejsu, i ogólnego schematu rozgrywki, jest bardzo podobna do GTA 3, GTA Vice City i GTA San Andreas. Na szczęście zrezygnowano z konieczności biegania na siłownię. Wyeliminowano również poziomy umiejętności używania pojazdów i broni. Zostały niestety poziomy kontaktów z różnymi osobami, ciągłe telefony od nich z propozycjami wyjścia na bilard, kręgle, randki, picie itp, były bardzo denerwujące i całkowicie je ignorowałem.
Gra na padzie pozwala na włączenie opcji automatycznego celowania co znacznie ułatwia rozgrywkę. Ogólnie używanie wszelkiego rodzaju broni jest bardzo proste i przyjemne. Prowadzenie pojazdów początkowo sprawia dużo problemu, ścinanie lamp i pieszych przy każdym zakręcie to norma, jednak po jakimś czasie można się przyzwyczaić i płynnie wykonywać wszystkie manewry nawet przy dużych prędkościach. Jedna z pierwszych misji wymagała uczestnictwa w wyścigu sportowym samochodem, jeżdżąc po chodnikach zamiast po drodze nie mogłem nawet dogonić przeciwników, pod koniec, gdy wróciłem do tej misji, od razu dojechałem do mety pierwszy pozostawiając w tyle całą resztę. Prawdopodobnie podobnie było by z helikopterami, niestety zbyt mało czasu im poświęciłem i latanie nimi było dość kłopotliwe.
Ogólnie fabuła jest bardzo ciekawa i wciągająca, a misje, mimo ich dużej ilości, zachowują za każdym razem oryginalność i nie są męczące. No może poza ostatnią misją, do której wyjątkowo musiałem podchodzić chyba z dziesięć razy ;) Cała rozgrywka zajęła mi 33 godziny i ukończyłem grę zaledwie w 60%, gdyż nie chciało mi się szukać wszystkich gołębi, samochodów dla dilera, kończyć wszystkich rajdów czy też innych głupawych wyzwań.
Ocena: 4/5






















-picture-MOV_9a6737b7_b.jpg)


























